U części kobiet doprowadziło to w dzieciństwie do podjęcia prób nawiązania komunikacji poprzez samookaleczenia. Czasem całymi tygodniami nikt się do mnie nie odzywał. Mijaliśmy się na schodach jak nieznajomi. Nie było żadnych czułych uścisków, tylko spojrzenia zimne jak lód, żadnych rozmów. Inne źródła napięć doprowadzające do samouszkodzeń, na jakie wskazały niektóre kobiety, to nadmiernie wygórowane oczekiwania w domu i w szkole, znęcanie się i odrzucenie ze strony rówieśników, rasizm oraz strach i zawstydzenie z powodu dojrzewania płciowego czy lesbijskiej orientacji seksualnej. Byłam poddawana dużej presji, aby osiągać wysokie wyniki w szkole - oczekiwano, ze dostanę się do Cambridge lub Oxfordu. A jednocześnie w domu działo się wiele rzeczy, o których nie wolno mi było rozmawiać z nikim z zewnątrz. Po prostu nie dawałam sobie z tym wszystkim rady! Wnioski płynące z tego sondażu odnoszącego się do doświadczeń z dzieciństwa są zbieżne z ustaleniami innych, zakrojonych na większą skalę badań na temat różnego rodzaju uwarunkowań samousz-kodzeń.